Żałujesz, że jesteś introwertykiem?

 

Kilka lat temu wpadła mi w ręce jedna z najważniejszych dla mnie książek do tej pory. Jej tytuł to „Introwertyzm to zaleta”. Dowiedziałem się z niej, że wiele z moich cech, które widziałem do tej pory jako ograniczenia, tak naprawdę dzieli też wiele innych osób, a introwertyzm to po prostu coś, co określa mój charakter. Ekstra! Nigdy wcześniej nie czytałem niczego, co odpowiedziało na tyle pytań i tak mocno uspokoiło mnie wewnętrznie. Chęć spędzania czasu samemu jest normalna, bycie cichym jest normalne, posiadanie niewielu znajomych też jest normalne! Wiercąc się na łóżku czytałem kolejne rozdziały pragnąc dojść w końcu do tego, który wyjaśni mi tajną siłę introwertyków i powie, dlaczego dostając taki zestaw cech wygrałem los na loterii.

Nie doczekałem się. Zamiast tego autorka podpowiedziała mi, że w sumie to przydałoby Ci się od czasu do czasu postarać się być trochę bardziej „ekstrawertycznym”. Bang.

Zamknąłem książkę, odłożyłem ją na biurko i usiadłem w fotelu. Czułem się, jakbym dostał z otwartej ręki w twarz. No to… na chuj to wszystko? Wygooglowałem autorkę i szperałem dalej w poszukiwaniu jakiegoś „dokończenia”. Nie wierzyłem, że po tych wszystkich kojących słowach zostawia mnie z taką konkluzją.

Od tamtego wieczora nie przestałem szukać dalszych wyjaśnień. Kiedy tylko przeczytałem, lub usłyszałem gdzieś słowo „introwertyk” od razu nadstawiałem uszu. I wiesz co? Nigdy nie dostałem potwierdzenia tytułu tej książki. Za każdym razem, kiedy ktoś mówił o introwertykach, wyglądało to jak apel, żeby te biedne, małomówne stworzenia czytające ksiąki i nielubiące chodzić na imprezy zrozumieć trochę bardziej. Tym samym świadomie „będąc introwertykiem” dołączyłem do wielkiej grupy wsparcia, jakbyśmy wszyscy mieli raka i poklepywali się po pleckach mówiąc „to taki nasz wewnętrzny świat”.

Nie chciałem mieć raka. Nie chciałem być w grupie tych, co wolą zostać w domu zazdroszcząc jednocześnie tym wygadanym, uśmiechniętym dzieciakom w aviatorkach, którzy cieszą się do swojego GoPro surfując w Andaluzji z grupą znajomych. Nie mając żadnego wzorca zacząłem samemu definiować introwertyzm. I zanim przejdę do tego, co różni introwertyków i ekstrawertyków, napiszę czym introwertyzm nie jest.

Introwertyzm nie jest brakiem kompetencji społecznych. Nie jest nieśmiałością, nie jest lękiem społecznym, nie jest samotnością, małomównością, problemami z wyrażaniem siebie. Każda z tych rzeczy jest wynikiem innych doświadczeń i innych blokad, których introwertycy często doświadczyli. Niestety przez pryzmat tych mankamentów słowo introwertyzm ma dla wielu negatywne konotacje. 90% z tych cech zaczyna się od niskiego poczucia własnej wartości, od bycia nierozumianym i od tego, że ktoś chciał nas zmienić na siłę. Doświadczają tego osoby wrażliwe i przytłoczone przez swoje środowisko. Doświadczają „introwertyczne dzieci ekstrawertycznych rodziców”, co, kiedy słucham takich osób, jest typowym przykładem nieakceptowania czyichś cech i „naprawiania ich” (w większości, wierz lub nie, z dobrymi intencjami).

Teraz najważniejsze. Czym jest introwertyzm i dlaczego jedno licho czy jesteś totalnym introwertykiem, czy ekstrawertykiem? Bo to nie ma znaczenia. Żadna z tych skrajności nie jest ani zła, ani dobra, to tylko cechy charakteru, stawiające Cię w konkretnym punkcie startowym w życiu. Podobnie jak w zawodach BMX na skateparku. Nieważne z której rampy zjeżdzasz, i tak liczy się wynik za styl.

Ekstrawertycy tryskają energią, humorem, pociąga nas w nich luz i empatia. Łatwiej niż introwetycy odnajdują się w dużych grupach, bo lubią, kiedy sporo się dzieje. Mają tendencję do robienia i mówienia rzeczy, zanim je dobrze przeanalizują. Często cechuje ich wysoka inteligencja społeczna (interpersonalna).

Introwertycy są osobami twórczymi i kreatywnymi. Dobrze odnajdują się w pracy w kilkuosobowych grupach i nawiązują trwałe kontakty z ludźmi. Zarażają nas ciekawymi przemyśleniami i siłą charakteru. Introwertyków cechuje samoświadomość i inteligencja intrapersonalna.

Czy któryś z tych zestawów cech brzmi źle? Nie, zła jest tylko jedna rzecz – dysonans między nami, a środowiskiem. Myślisz, że tylko introwertycy są zmieniani na siłę? To wyobraź sobie ekstrawertyczne dziecko artystki i pisarza, które od małego zbiera cięgi za bycie spontanicznym i narwanym. Myślisz, że jak dorośnie będzie z łatwością odkrywać siebie przed innymi? Nie będzie powściągliwy i nieśmiały? Czy to nie cechy, które przypisujemy introwertykom? Dobra wiadomość jest taka, że nad poprawą poczucia własnej wartości można pracować i robi to z sukcesem duża część ludzi.

Zarówno introwertycy jak i ekstrawertycy nie dostają od losu perfekcyjnego zestawu cech. Tak naprawdę najlepiej w życiu radzą sobie osoby, które potrafią łączyć jedną i drugą stronę osobowości. Badania pokazują, że ambiwertycy (czyli w większości osoby, które pracowały nad tymi cechami, których kiedyś nie miały) osiągają większe dochody niż zarówno skrajni introwertycy jak i skrajni ekstrawertycy. Introwertyk musi pracować nad kompetencjami w komunikacji, a ekstrawertycy nad samoobserwacją i słuchaniem innych, co jest niezbędne do budowania zarówno dobrych relacji z ludźmi, jak i spełniania zawodowego. Możesz wyćwiczyć każdą cechę charakteru, więc zapamiętaj: nie ważne z którego miejsca w życiu wystartowałeś, ważne, żebyś dostał dobre noty za styl.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s