Lepszym nie stajesz się z dnia na dzień

pexels-photo-177645

Leniwe sobotnie popołudnie. Marta ze swoją koleżanką Basią oglądają X-Factora. Na scenie drobna blondynka lat 26 śpiewa „Someone Like You”.

-Dżizys Marta! Ta dziewczyna miażdży system, gdybym tylko miała taki głos jak ona!

Marta oglądała dalej w milczeniu. Basię znała od lat, nie raz słuchała jej występów na karaoke. Wiedziała, że Basia wiele potrafi, ma świetny angielski akcent i mocny głos. Zbyt wiele razy widziała jak bary które zwykle świeciły pustkami nagle się ożywiały. Zazdrościła jej tego, zazdrościła kolejek facetów, które się do niej ustawiały, chociaż nigdy jej tego nie mówiła. Przyjaciółki nie mówią.

Basia patrzyła na telewizor z rozdziawionymi ustami. Dokładnie tak jak młody chłopak patrzy na grę Messiego, dokładnie tak jak 40-letni facet patrzy na życie Richarda Bransona w kolejnym filmie z serii „Life of Billionaires”.

Jeśli zrobić ranking najczęściej powtarzanych słów kiedy ludzie widzą kogoś sławnego lub bogatego, jestem pewny, że gdzieś w czołówce pojawiłoby się „gdybym tylko…”.
Gdybym tylko miał taki talent, gdybym miał tyle pieniędzy co on, gdybym miał taki pomysł na biznes i tak dalej i tak dalej.

Ludzie myślą, że gdyby mieli to, co widzą u tych sławnych i bogatych w chwilach, kiedy Ci uśmiechają się do kamery stojąc przed ścianką z logo sponsorów, to mieliby to samo. Nie mieliby. A to dlatego, że stale mylą skutki z przyczynami.

Bogactwo, sława, talent to tylko rzeczy wyrwane z pętli. Z pętli praca-charakter-wynik. Ona powstała tylko dlatego, że ktoś zaczął wkładać w nią całego siebie i nigdy nie przestał. Dlatego odnosi kolejne sukcesy, po których pracuje jeszcze więcej niż przed poprzednim. Napędza pętlę, od początku.

Tak naprawdę w ludziach nie zachwyca nas wynik. Zachwyca nas przyczyna, tylko patrzymy zbyt krótkowzrocznie. Kiedy Usain Bolt przekracza linię metry z czasem poniżej 10 sekund ludzie nie pieją z zachwytu dlatego, że wygrał. Wygrywają różni ludzie, czasem w lepszym, czasem w gorszym stylu. To, czym wzbudza respekt, jest to, że zrobił to kolejny raz. I kolejny. Przesuwa poziom do granic możliwości, chociaż nikt od niego tego nie wymagał. Zachwyca to, że działa jakby miał w sobie perpetuum mobile.  Że napędza świat swoją siłą, swoim charakterem. Podobnie jak Małysz, podobnie jak każda inna osoba, której historii nie sposób powtórzyć.

Nie da się „wskoczyć” do tej pętli. Niezależnie, czy jako skutek widzimy czyjś talent, czy wielomilionowy biznes. Czytając biografie, albo wywiady ze znanymi muzykami widzę często powtarzalną reakcję na pytanie o talent. Wkurzają się. Też bym się wkurzył. Mijają na swojej drodze osoby, u których widzą potencjał, czasem większy od swojego i tylko oni wiedzą ile pracy wymagało od nich znalezienie się dalej od innych. A potem ktoś jednym słowem podważa cały ich wysiłek.

Te pętle powstają tylko dlatego, że niektóre osoby mając, czy nie mając talentu, po prostu pracowały nad tym, żeby być dalej. A nie mieli pewności czy warto, nikt tego nie wiedział, ryzykowali. Pracowali nad swoimi umiejętnościami. Zderzali się z lenistwem, zwątpieniem i krytyką innych, a mimo to podejmowali decyzję, że zrobią kolejny krok. Że nauczą się tego, że będą osobami, które potrafią zderzyć się z rzeczywistością i wziąć ciężar na siebie. Pracowali od podstaw nad tym, żeby być osobą, która potrafi czegoś dokonać. To jest pętla. Jest napędzana siłą charakteru, nigdy z zewnątrz. Ludzie widzą tylko skutek, tylko moment na scenie albo przed aparatem, oni znają całą drogę. To głównie to sprawia, że będąc już na szczycie potrafią z niego nie spaść. Zbyt długo tam wchodzili, żeby łatwo było spaść.

To nie jest tak, że każdy kolejny krok przybliża Cię do wyimaginowanej chwili nazwanej „sukcesem”. Ona nie istnieje. To każdy krok jest sukcesem samym w sobie. Kariera instant zwykle kończy się instant, bo nie ma korzeni. Wyobraź sobie, że chcesz wskoczyć na rozpędzoną karuzelę. Wskakujesz, ale podłoga ucieka tak szybko, że pół sekundy później leżysz na ziemi. Za to osoba, która weszła na nią, gdy jeszcze się nie ruszała, stoi na niej stabilnie.

To, co rzeczywiście czyni życie lepszym w każdym obszarze, to decyzje, że próbujesz dalej. Że wymagasz od siebie, chociaż nikt od Ciebie nie wymaga. Że stajesz na karuzeli i powoli odpychasz się nogami, chociaż jeszcze nikt nie chce się z Tobą bawić. To próbowanie od nowa, wbrew ryzyku, że to nie ma sensu, bo każdy chciałby mieć tę pewność.

To wszystko sprawia, że nie da się tak po prostu być lepszą osobą. Żeby być lepszą osobą trzeba pracować nad swoim charakterem i umiejętnościami. To świat zewnętrzny jest odbiciem charakteru i siły jaki tkwi wewnątrz, nigdy w żadnej dyscyplinie nie było inaczej.

Reklamy

3 myśli na temat “Lepszym nie stajesz się z dnia na dzień

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s