Postanowienia noworoczne

pexels-photo-191741

Nowy rok nowa ja. Zaczęło się. Od świąt minęło już parę dni i teraz zalewa mnie fala artykułów i tekstów domorosłych wieszczów (takich jak ten) ze wskazówkami jak w tym roku jednak zrealizować swoje cele noworoczne. Znów, bo w większości przypadków te postanowienia przewijają się jak w kasecie magnetofonowej – do marca szał, a potem auto-reverse i w kolejnym roku znów strona A. (Jak wiesz co to auto-reverse, to jesteś kozak).
Wystarczy tylko wpisać w google hasło „postanowienia noworoczne”, a naszym oczom ukaże się lista najczęściej powtarzanych postanowień. Nie wypalę ani jednego papierosa, nie będę oglądać telewizji, żreć więcej cukru ani jadać w fast-foodach. Wezmę się za naukę angielskiego, no i oczywiście faworyt – kupuję karnet na siłownię i od wiosny wyglądam jak młody bóg. Słodkie.

No, ale nie ma co się śmiać, bo jeśli ktoś ma choć tyle determinacji, żeby wyznaczyć sobie nowe postanowienia i je zacząć w nowym roku, to i tak dobrze. Znaczy to, że w dużej części mamy potrzebę poprawy swojego życia lub jakiejś jego części. Widzimy to i chcemy temu sprostać. Problem tylko w tym, w jaki sposób te postanowienia wybieramy.

Kilka dni temu słyszałem w radiu rozmowę z pewną Panią psycholog. Powiedziała, że większość ludzi wybiera postanowienia związane z kreowaniem obrazu, jaki chcemy pokazać innym. Skupiamy się na wizerunku, wyglądzie i zewnętrznych elementach, zamiast zrobić coś dla siebie. To dość ważne, chociaż nie można też negować chęci bycia atrakcyjnym dla innych, np. potencjalnego partnera.

Myślę, że dużo większą przeszkodą jest to, że nie potrafimy celom nadać odpowiedniego priorytetu. Nie potrafimy wywnioskować co dla nas jest najważniejsze i co wymaga największej poprawy.

Już wyjaśniam. Zwykle mamy w głowie mnóstwo rzeczy, nad którymi chcemy popracować. Niektóre skopiowaliśmy od znajomych, a z niektórymi brakami czujemy się źle. Podejmujemy działania żeby to zmienić, ale zbyt często jest to coś, co nazywam pasywną aktywnością. Przykład? Ile razy słuchałeś jak Twój kumpel jęczał, że nie może poznać żadnej dziewczyny, ale zarzekał się, że do wakacji zrobi 40cm w bicepsie i wszystkie laski będą jego? To dlaczego Twój kumpel nie zaczął po prostu rozmawiać z większą ilością dziewczyn? Odpowiedź jest prosta. Wolał pójść drogą naokoło, omijając to, czego się bał. Wolał pójść na siłownię i słuchając Slayera wmawiać sobie, że każda kropla jego potu przybliża go do celu. To jest dobry tekst do filmów motywacyjnych na YouTube, ale rzadko sprawdza się w prawdziwym życiu.

Wszystko czego nam trzeba to większej dyscypliny w określaniu priorytetów. Zazwyczaj jesteśmy w stanie określić to, czego najbardziej nam brakuje, albo to czego najbardziej się wstydzimy, tylko zamiast wybrać tę konkretną rzecz, wolimy zrobić listę dwudziestu pozycji i zmienić całe życie na raz. Tak się nie da. Coś Ci powiem. Naprawdę mało jest osób, które mają na tyle wysoki poziom samodyscypliny, żeby zrealizować te przeładowane listy postanowień noworocznych. A jeśli już mają, to przeważnie tej listy już nie potrzebują.

Żeby skutecznie coś zmienić musimy wiedzieć CO dokładnie chcemy zmienić. Musimy wiedzieć JAK to zrobimy i skupić się na poprawie tej konkretnej rzeczy. Zmiany na lepsze zaczyna się od wyeliminowania tego, co robiliśmy źle. Musimy uporać się ze złymi nawykami, żeby potem móc budować te dobre. Dlatego jeśli masz słabą kondycję i twój brzuch nabiera kształtu bieżnika, to odpuść sobie tę nieszczęsną siłownię. Przestań żreć słodycze, wysoko przetworzone jedzenie i zapijać to sztucznymi napojami. Zacznij odmawiać sobie złych rzeczy, zamiast powtarzać sobie, że od jutra będziesz robić te dobre.

Przykładem wyglądu i siłowni łatwo się operuje, ale żeby poprawić się w czymkolwiek potrzebujemy więcej pracy, niż nam się wydaje. Poza monotonnym powtarzaniem prób nauczenia się czegoś, jak na przykład języka, musimy poświęcić czas i energię na analizę tego jak to robimy, obserwować swoje działania, postępy i możliwe, że próbować nowych sposobów. Tak samo z nauką gry na gitarze czy innym instrumencie. Jeśli chcesz odłączyć się od telewizora, to świetnie – zrób to i z głowy. Ale jeśli chcesz być bardziej oczytany i zorientowany w świecie, jedna czynność Ci nie wystarczy. Musisz odłączyć to, co zaśmieca Ci mózg, szukać dobrych źródeł wiedzy i w większości przypadków lepiej się zorganizować, żeby znaleźć na to czas. Zmiany wymagają analizy, obserwacji i ewaluacji, a to wszystko wymaga wspólnie dwa razy więcej energii niż samo działanie.

Zapamiętaj to podejmując kolejny raz wyzwania na nowy rok. Wykreśl co drugą rzecz ze swojej listy i zaplanuj dwukrotnie większą ilość czasu na to, co zostało. Jeden wypracowany i osiągnięty cel podbuduje Cię lepiej, niż zbliżenie się do pięćdziesięciu. A przede wszystkim zmierz się z tym, co najważniejsze. Nie zaczynaj zmiany od czegokolwiek.  Wtedy za rok dołożysz do tej listy nowe punkty, zamiast powtarzać te same.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s